Święci na czas narzeczeństwa

Z roku na rok kolejni święci zdobywają szczyty modlitewnej popularności. Ostatnio na topie są zwłaszcza orędownicy od spraw beznadziejnych – św. Rita czy św. Juda Tadeusz. Zostawmy jednak w spokoju te niebiańskie mody. W poniższym zestawieniu, dość subiektywnym zresztą, chciałabym przedstawić Ci kilka wyjątkowych osób. Jestem przekonana, że z powodzeniem mogą stać się Twoimi orędownikami w sprawach związanych z budowaniem relacji. Część z nich pewnie znasz, niektórzy może będą dla Ciebie niespodzianką i jednocześnie okazją do nawiązania nowych przyjaźni. 😉

św. Józef - święci dla narzeczonych

Św. Józef

Zaczynam chronologicznie – zarówno pod kątem lat ziemskiego życia, jak również ze względu na początek mojej znajomości z tym sprawiedliwym mężczyzną. Pojawił się w moim życiu jako pierwszy – najpierw jako mąż Maryi i opiekun Jezusa. Potem – na etapie przygotowań do sakramentu bierzmowania – stał się tym, który miał zadbać o mojego przyszłego męża. Przyznaję, nie zwracałam się do niego regularnie w tej sprawie. Bywały okresy, że dość często wzywałam go na pomoc, kiedy indziej tekst modlitwy leżał zapomniany. Mimo mojej niesystematyczności prośba została spełniona i to jeszcze jak dobrze. 🙂 Bartosz – który również wołał do św. Józefa – jest moim wymarzonym księciem, na którego czekałam całe życie.

św. Joanna Beretta Molla - święci dla narzeczonych

Św. Joanna Beretta Molla

Tej pani chyba nie muszę Ci przedstawiać. 😉 Moja fascynacja jej osobą zaczęła się trochę ponad trzy lata temu, kiedy wraz z moją przyjaciółką zdobywałyśmy kolejne miasta w trakcie wakacyjnej podróży pociągiem po Polsce. Po Gdańsku, Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie (przypadek…? – mój wtedy nawet jeszcze nie chłopak stąd pochodzi ;)), nadszedł czas na Przemyśl. I to właśnie na tym przedostatnim odcinku naszej podróży wzięłam się za lekturę listów św. Joanny i Piotra, w które zaopatrzyłam się dosłownie dzień wcześniej. Pamiętam jak najpierw przebrnęłam przez krótką biografię świętej – napisaną bardzo górnolotnie w klimacie średniowiecznych hagiografii. Kiedy dotarłam jednak do treści, które pisała do swojego narzeczonego, okazało się, że fajna i normalna (!) z niej kobieta. Od pierwszych zdań chłonęłam całą sobą ten klimat serdecznej miłości, marząc o tym samym – szczęśliwym małżeństwie zbudowanym na Bogu.

W tej historii jest jeszcze jeden niezwykły „przypadek”, z którego zdałam sobie sprawę stosunkowo niedawno. Pociągnięta przez mój zachwyt do romantycznych listów św. Joanny i Piotra, zapragnęłam Cię nim zarazić. Tak powstało wyzwanie „Listy św. Joanny – droga do świętego małżeństwa”. Kompletnie sobie z tego nie zdając sprawy, zaplanowałam jego początek na 16 września. Wiesz, co to za data? Trzy lata wcześniej właśnie tego dnia w trakcie podróży otworzyłam pewną książkę… Tak, to były te „Listy”. 🙂

Mimo że określony czas wyzwania już minął, ono jest wciąż aktualne. Jestem pewna, że św. Joanna cały czas czeka na nawiązanie z nią znajomości. 🙂 Znajdziesz tam fragmenty jej korespondencji i coś jeszcze dla relacji. Więcej na ten temat pisałam we wpisie o wyzwaniu, gdzie znajdują się również materiały do pobrania.

A jeśli masz ochotę na pogłębienie relacji ze św. Joanną Berettą Mollą, to oprócz „Listów” zachęcam Cię również do lektury jej biografii w formie wywiadu z Piotrem oraz niewielkiego przewodnika po jej okolicach.

Teraz jednak cieszmy się naszą miłością, gdyż mnie uczono, iż sekretem szczęścia jest życie chwilą po chwili i dziękowanie Panu za wszystko to, co On w swojej łaskawości nam daruje dzień po dniu.

(św. Joanna Beretta Molla)

św. Antoni - święci dla narzeczonych

Św. Antoni

Jego obecność w tym zestawieniu może Cię zdziwić. Bo przecież to święty zaprawiony w szukaniu zagubionych kluczy, czyż nie? Zgadza się, jest patronem osób i rzeczy zaginionych. Jednocześnie jednak otacza swoją opieką narzeczonych i małżeństwa. Sama długo pozostawałam w błogiej nieświadomości, aż kiedyś natrafiłam na Instagramie na post Trójcy do pary (Marta i Mateusz piszą też bloga). Od tamtej pory św. Antoni zagościł w moich jeszcze nienarzeczeńskich modlitwach.

Drugi rozdział tej historii miał miejsce niemalże rok później w Portugalii. Mało kto wie, że św. Antoni Padewski jest również nazywany św. Antonim z Lizbony. Nie jest to przypadek, gdyż to właśnie w Lizbonie rozpoczął swoje życie. W miejscu jego urodzenia stoi dzisiaj kościół pod jego wezwaniem. Wchodząc do wnętrza świątyni, miałam na względzie fakt, że jest orędownikiem narzeczonych. Co prawda w tamtym momencie na mojej dłoni jeszcze nie połyskiwał pierścionek zaręczynowy, ale spodziewałam się, że nastąpi to już wkrótce (i nie myliłam się – kiedy tylko wróciłam do Polski zostałam narzeczoną :)). Nie tylko mi zależało na budowaniu wartościowych relacji, podróżujący ze mną znajomi również nosili w sobie takie pragnienie. Dlatego też w księdze intencji zostawiliśmy prośbę „o stworzenie dobrych Bożych rodzin dla nas i dla wszystkich naszych znajomych”. Zdradzę Ci, że św. Antoni wywiązuje się z niej doskonale, zwłaszcza jeśli chodzi o dobieranie drugiej połówki. 😉 Co więcej, w ciągu ostatnich miesięcy dostrzegam jeszcze jeden aspekt tej całej historii. Zwrot „wszystkich znajomych” nie był wybrany przypadkowo. Chodziło o jak najbardziej kompleksowe objęcie modlitwą osób, z którymi mam jakikolwiek (realny lub tylko internetowy) kontakt. Tak, chodziło mi również o Ciebie. 🙂 Mimo że jeszcze nawet nie wiedziałam o Twoim istnieniu. 😉

Trzecia część mojej znajomości ze św. Antonim wydarzyła się już po ślubie, kiedy w ramach podróży poślubnej dotarliśmy z moim mężem do Sokółki. Mam sentyment do tego miejsca odkąd sześć lat wcześniej jako licealistka dotarłam tam po raz pierwszy. Niesamowite było po takim czasie trafić tam po raz kolejny, tym razem nie w ramach olimpiady myśli Jana Pawła II, ale jako świeżo upieczona żona u boku wymarzonego mężczyzny. Wcześniej nie do końca zdawałam sobie sprawę, że sanktuarium w Sokółce jest parafią pod wezwaniem… św. Antoniego. Przypadek…? Nie sądzę. 😉

bł. Marcelina Darowska - święci dla narzeczonych

bł. Marcelina Darowska

Błogosławiona, która wie sporo o życiu – była żoną, matką, zakonnicą. Współzałożycielka Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, mistyczka, wychowawczyni młodych dziewcząt. Po raz pierwszy natknęłam się na nią w maju 2018 roku w trakcie rekolekcji, podczas których odbyła się mini pielgrzymka do Szymanowa. O ile miejsce zachwyciło mnie od razu, o tyle sama postać błogosławionej niekoniecznie. Niewiele zmieniło się również po lekturze jej biografii, którą zabrałam ze sobą w portugalską podróż. Pierwszym krokiem na drodze głębszego odkrywania bł. Marceliny okazały się dni skupienia, podczas których miałam okazję spotkać się z jej nauczaniem. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w maju 2019 w trakcie uBOGAconych rekolekcji, na które wybrałam się tydzień przed ślubem (co zresztą bardzo polecam! – więcej pisałam o tym w darmowym ebooku). Właśnie wtedy na nocną adorację postanowiłam zabrać ze sobą niewielką książeczkę z myślami Matki Marceliny. Za cel rozważań wzięłam rozdział „żona”. Mimo mojego zmęczenia i senności ta godzina okazała się zadziwiająco owocna. Wystarczy powiedzieć, że błogosławiona maczała palce nie tylko w moich przygotowaniach do ślubu, ale również natchnęła mnie, by działać dla Ciebie. 😉

Jeśli masz ochotę poznać bliżej bł. Marcelinę, możesz sięgnąć po jej biografię w formie powieści „Zawsze byłam szczęśliwa” lub zagłębić się w bogactwo jej nauczania dzięki książkom: „Zakorzeniać nadzieję” (to ta z nocnej adoracji ;)) lub „Zawsze będę z wami”. Więcej o dziele Sióstr Niepokalanek znajdziesz tutaj.

Miłość szalona niepotrzebna w małżeństwie, ale miłość poświęcenia, miłość przyjaźni, miłość jedności ducha – trzeba żeby była – bo to obowiązek. To sakrament miłości i na miłość się przysięga.

(bł. Marcelina Darowska)

św. Zelia i Ludwik Martin - święci dla narzeczonych

Św. Zelia i Ludwik Martin

Święte małżeństwo, znane przede wszystkim dzięki swojej świętej córce – Teresce od Dzieciątka Jezus. Dla mnie są szczególnym świadectwem miłości w codzienności. Już sam początek ich historii jest niezwykle wyraźnym dowodem na Boże zainteresowanie budowaniem związków. Pewnej kwietniowej niedzieli Zelia, idąc przez miasto, zwróciła uwagę na mijającego ją nieznajomego. W tej samej chwili usłyszała słowa: „Właśnie tego wybrałem dla Ciebie”. Jak się pewnie domyślasz, tym mężczyzną był Ludwik.

Małżonkowie – mimo ogromnej miłości, która ich łączyła – różnili się od siebie. Zdarzało im się mieć odmienne zdania, każde z nich miało również swoje indywidualne zainteresowania. Dobrym przykładem jest tutaj upodobanie Ludwika do podróży, za którymi nie przepadała jego żona. Warto wspomnieć również o tym, że Zelia prowadziła własny biznes, w którym w późniejszych latach pomagał jej również mąż. Z powodzeniem jednak radziła sobie sama. W końcu to sam Bóg powołał ją do takiej pracy. „Zajmij się koronką z Alencon” to słowa, które usłyszała podczas wewnętrznego natchnienia.

Na mojej drodze Zelia pojawiła się stosunkowo niedawno – podczas wspomnianych już rekolekcji przed ślubem. Zostałam przydzielona do grupy dzielenia pod jej imieniem. Wraz z Ludwikiem wkroczyli do mojego życia, by zostać w nim na dłużej. 😉 Fascynują mnie swoją małżeńską miłością, którą od samego początku budowali na najlepszym fundamencie, na Bogu. Pragnę dalej odkrywać ich sposoby na szczęśliwy związek (i życie). Z pewnością podzielę się nimi z Tobą. 😉

Jeśli masz ochotę zajrzeć do ich małżeństwa, sięgnij po biografię „Spragnieni Nieba. Rodzice św. Teresy z Lisieux” lub bezpośrednio do „Korespondencji rodzinnej” (dostępna również w starszej wersji na m.in. na Allegro).

Jestem z nim nadal szczęśliwa; on jest tego przyczyną, że życie moje jest bardzo miłe. Mąż mój to święty człowiek. Życzyłabym wszystkim kobietom takich mężów.

(św. Zelia Martin)

bł. Maria Quattrocchi - święci dla narzeczonych

Bł. Maria i Luigi Quattrocchi

Kiedy przygotowywałam pierwszy konspekt tego wpisu nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Są jednym z moich największych odkryć ubiegłego roku. Pierwsza para, która została beatyfikowana wspólnie. Mimo wielu lat razem (przeżyli ze sobą 45 lat!) ich miłość wciąż była świeża. Nawet kilkudniowa rozłąka sprawiała, że za sobą tęsknili. Każdy dzień rozpoczynali od Mszy św. i pocałunku tuż po wyjściu z kościoła.

Jestem nimi urzeczona! Są dla mnie marzeniem, które chciałabym spełnić – kochać i być kochaną tak, aby osiągnąć niebo. To dopiero początek naszej znajomości, przede mną jeszcze – wierzę w to – mnóstwo odkryć. Nie omieszkam opowiedzieć o nich również Tobie. 😉

Miłość to pragnienie przyniesienia ulgi, pocieszenia, sprawienia przyjemności ukochanemu i nieustanna troska o zaspokojenie jego najskrytszych i niewyrażalnych pragnień. Gdy to wszystko nie przytłumi życia wewnętrznego, (…) ale stanie się niemal modlitwą w uwielbieniu ukochanego (…), wszystko to będzie wyrażać prawdziwą miłość.

(bł. Maria Quattrocchi)

To już koniec tego zestawienia, jednak to wcale nie oznacza, że lista wymienionych przeze mnie świętych jest kompletna. Z pewnością na swojej drodze spotkam jeszcze niejedno Boże małżeństwo. Zanim przystąpię do kolejnych odkryć, chciałabym powierzyć Ciebie i siebie ich wstawiennictwu. Św. Józefie, św. Antoni, św. Joanno, bł. Marcelino, św. Zelia i Ludwiku, bł. małżonkowie Quattrocchi – módlcie się za nami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *