Biblioteczka narzeczeńska #3 – nowości

Każdego dnia na księgarnianych półkach pojawiają się nowe pozycje. Cieszę się, bo dzięki temu dostępnych jest coraz więcej wartościowych książek, a ja mam okazję poznawać następne perełki. To właśnie one – nowości wydawnicze – są tematem kolejnego wpisu z cyklu „Biblioteczka narzeczeńska”. Poznaj lektury z ostatnich miesięcy, które pomogą Ci (lub nie ;)) budować lepszą relację.

"Estera. Czym jest piękno kobiety?" Adam Szustak OP

„Estera. Czym jest piękno kobiety?” Adam Szustak OP

„Estera” to kontynuacja „Judyty”, którą polecałam we wpisie o najlepszych książkach. Mimo tego nie ma przeszkód, by przeczytać ją jako samodzielną lekturę. Autor zadbał o przypomnienie – dość powierzchowne – najważniejszych wskazówek. Wewnątrz – jak to u ojca Szustaka – mnóstwo biblijnych szczegółów, pozwalających głębiej zrozumieć Księgę Estery. Tematem przewodnim pozycji jest kobiece piękno, w „Judycie” była to siła.

Dlaczego odnoszę się do wcześniejszej książki? Ponieważ mam wrażenie, że „Estera” – mimo bogactwa treści – pozostaje w tyle za swoją starszą siostrą, która jest naprawdę dobra. Jako pierwsza książka, może stać się wielkim odkryciem. Czytana po „Judycie” trochę mniej. A może to tylko moje wrażenia, wynikające z rewolucyjnego wpływu „Judyty” na postrzeganie siebie i swojej kobiecości…?

Tak czy inaczej, „Estera” jest warta przeczytania. Pokazuje, gdzie szukać wartości kobiety i co ma do tego akceptacja ze strony mężczyzny. A okazuje się, że naprawdę niewiele. 😉 Wdrożenie tej prawdy w życie znacząco ułatwia zbudowanie szczęśliwego związku.

Najbardziej rdzennym powołaniem kobiety jest bycie dobrą. Po to została stworzona, żeby tej biedzie o imieniu Adam pomóc, bo sobie nie radzi. Pan Bóg, gdy stwarzał kobietę, myślał o niej: „Bądź Moją dobrocią, bądź pomocą, którą Ja wysyłam”.

„Estera” (Adam Szustak OP)

Książka jest bez wątpienia dobra. Napisana przystępnie, wciąga niczym powieść. 😉 Mimo tego nie polecam przeczytać jej w jeden wieczór. Rozłożenie treści na wiele dni sprawi, że zostaną lepiej przyswojone.

"Kocham cię mimo wszystko" Małgorzata Lis

„Kocham cię mimo wszystko” Małgorzata Lis

Ta pozycja odbiega od książek, o których zazwyczaj piszę. O jej istnieniu dowiedziałam się z bloga Magdy. „Kocham cię mimo wszystko” to powieść obyczajowa z katolickim przesłaniem. Była dla mnie miłą odmianą wśród poradników, po które sięgam na co dzień (zwłaszcza odkąd powstało „u progu Sakramentu Miłości” ;)). To coś luźniejszego do poczytania, jednak pozycji Małgorzaty Lis daleko do naiwnej opowiastki o miłości.

Jestem miłośniczką powolnych akcji, dzięki którym mogę zanurzyć się w codzienność bohaterów. Dlatego też nie wywołały mojego zachwytu wartka fabuła i częste dramaty w życiu Ani i Marcina. Jeśli lubisz, gdy coś się dzieje – spodoba Ci się. 🙂

Dlaczego podejmuję temat tej powieści? Bo uważam, że jest ciekawą lekturą dla budujących związki. Główny wątek dotyczy kiełkującej znajomości głęboko wierzącej dziewczyny i mocno sceptycznego, doświadczonego przez życie chłopaka. Książka ciekawie uwypukla, pojawiające się w damsko-męskiej relacji, problemy wierzących ludzi. Rozterki Ani dotyczące czystości przedmałżeńskiej są częste wśród zakochanych po raz pierwszy. Co więcej, pojawia się również wątek presji matki na główną bohaterkę, stawiający ją przed dylematem: ukochany czy rodzicielka?

„Kocham Cię mimo wszystko” okazała się interesującą lekturą, która idealnie sprawdziła się na chwile odpoczynku. Do największych zalet zaliczyłabym religijny wydźwięk powieści. Dzięki temu uniknęłam fabuły, obfitującej w przygodny seks i utożsamianie zakochania z miłością – co ma miejsce w wielu romansidłach (i bardzo mnie denerwuje ;)).

"Przytul mnie. Terapia poprzez czułość", "Pochwała kłótni małżeńskiej. O przebaczającej czułości" Carlo Rocchetta

„Przytul mnie. Terapia poprzez czułość” Carlo Rocchetta

Po tę pozycję, jak i po kolejną tego autora, sięgnęłam zachęcona patronatem takich par jak Początek Wieczności czy Trójca do pary. Spodziewałam się wiele, zwłaszcza, że jestem miłośniczką przytulania. Fajnie mieć na podorędziu kilka zalet uścisków, kiedy mąż już ma dosyć. 😉

„Przytul mnie” przypomina raczej rozprawę teologiczną niż poradnik. Teologicznych treści jest naprawdę dużo, do tego mnóstwo odwołań do literatury i fragmentów biblijnych – wśród nich również biblijna symbolika przytulenia. Z tego powodu lektura ta jest ciężka do przyswojenia i wymaga porcjowania. Cóż, nie jest to porywająca powieść. 🙂

Wewnątrz znajdziesz przede wszystkim tytułowe przytulenie rozłożone na czynniki. Osobno są potraktowane różne jego rodzaje: rodzicielskie, małżeńskie, przyjacielskie. Autor dotknął również przytulenia pod kątem duchowym – przytulenie jako łaska, mistyka przytulenia. To, co mnie najbardziej zainteresowało i jest jednocześnie najbardziej wciągającym fragmentem książki to rozdział o przytuleniu małżeńskim.

Na mocy przyjętego sakramentu [małżeństwa] i jego darów, przytulenie przyjmuje dla chrześcijańskich małżonków wymiar sakramentalny i staje się podstawową drogą do pełnej realizacji ich istnienia. Nie będzie przesadą w sensie teologicznym przyznanie, że w każdym przytuleniu małżonkowie doświadczają bycia „jedno dla drugiego pośrednikiem łaski”. Stają się błogosławieństwem dla siebie samych.

„Przytul mnie. Terapia poprzez czułość” (Carlo Rocchetta)

Autor zna się na rzeczy, bo na co dzień pracuje z małżonkami i narzeczonymi (czym od razu zyskał moją sympatię ;)). Niesamowite, jak piękną intuicję wielkości sakramentu małżeństwa może mieć ksiądz! Odkrywanie tajemnicy Sakramentu Miłości fascynuje mnie, motywując do poznawania coraz to nowych książek, które pomogą ją przybliżyć. „Przytul mnie” jest jedną z nich. 🙂

Jeśli szukasz typowego poradnika, lepiej sięgnij po coś innego. Jeżeli chcesz poczytać coś luźnego przed snem, raczej się nie nada (chyba, że pod kątem właściwości usypiających ;)). Polecam szczególnie tym, którzy mają teologiczne zacięcie, są wielkimi miłośnikami przytulania lub są głodni treści w temacie duchowego aspektu sakramentu małżeństwa. Co prawda, objętościowo nie ma ich tak wiele, jednak jakość zdecydowanie wynagradza ilość.

"Pochwała kłótni małżeńskiej. O przebaczającej czułości", "Przytul mnie. Terapia poprzez czułość"  Carlo Rocchetta

„Pochwała kłótni małżeńskiej. O przebaczającej czułości” Carlo Rocchetta

To kolejna pozycja autora „Przytul mnie” i podobnie jak poprzedniczka, wywołuje we mnie sprzeczne emocje. Momentami bywa naprawdę nudna, by w innym miejscu zaskoczyć wciągającymi treściami.

„Pochwała kłótni małżeńskiej” nie jest poradnikiem, raczej teologiczną książką okraszoną ciekawymi (!) przykładami. Najmniej interesujące okazały się dla mnie teoretyczne aspekty konfliktu małżeńskiego. Najbardziej przydatne – konkretne materiały do dialogów małżeńskich. Pozytywnie zaskoczyły mnie również przytoczone modlitwy małżonków, które sprawiły, że w kącie oka pojawiła się łza wzruszenia.

Czułość zakłada wyjście ze swej skorupki, aby postawić się w sytuacji drugiej strony i razem z nią skierować się ku Bogu-czułości. Łaska sakramentu małżeństwa nie zastępuje miłości małżonków, ale przyjmuje ją, udoskonala i podnosi. Ich czułość, przyjmująca różne oblicza, barwy i uczuciowe wibracje, winna być stale odczytywana jako dar łaski: łaski pochodzącej z góry, która napełnia życie małżeńskie szczególną wrażliwością, pełną uczucia miłości i łagodności.

„Pochwała kłótni małżeńskiej. O przebaczającej czułości” (Carlo Rocchetta)

Czy polecam? Zależy, co lubisz. Uważam, że książka okaże się strzałem w dziesiątkę dla tych, którzy lubią wymagającą lekturę oraz dla par zainteresowanych pracą nad swoim zachowaniem w obliczu konfliktu (dzięki pomysłom na dialogi).

"Bł. Conchita. Dziennik duchowy żony i matki" Marie-Michel Philipon OP

„Bł. Conchita. Dziennik duchowy żony i matki” Marie-Michel Philipon OP

Reklama tej książki wyskoczyła mi w trakcie przeglądania mediów społecznościowych. Zapewne nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyby nie dopisek „dziennik duchowy żony i matki”. To właśnie on zachęcił mnie do zakupu. Tak już mam, że duchowe aspekty małżeństwa przyciągają mnie jak magnes – na co niestety narzeka mój mąż, spoglądając na półki uginające się od książek. 😉

Kim jest bł. Conchita? Jak sugeruje tytuł – żoną, matką i mistyczką. Co ciekawe, jej głębokie życie duchowe rozwijało się wśród zwyczajnej codzienności rodzinnej. Doświadczanie i spisywanie mistycznych doświadczeń nie przeszkadzało jej w pełni angażować się w swoje role. Wiele osób z otoczenia nawet nie przypuszczało, co dzieje się wewnątrz jej kobiecego serca.

„Bycie żoną i matką nie było dla mnie nigdy przeszkodą w rozwoju duchowym”, twierdziła Conchita. Wypowiadając się jako żona, przekonywała jedną ze swych synowych „Byłam bardzo szczęśliwa ze swoim mężem”.

Pan sam powiedział do niej pewnego dnia: „Wyszłaś za mąż dla moich wzniosłych celów, dla twego uświęcenia i aby być wzorem dla wielu dusz, które uważają, że małżeństwa nie da się pogodzić ze świętością”.

„Bł. Conchita. Dziennik duchowy żony i matki” (Marie-Michel Philipon OP)

„Bł. Conchita. Dziennik duchowy żony i matki” składa się z dwóch części. Pierwsza z nich to biografia, przeplatana wspomnieniami błogosławionej. Druga dotyczy teologii krzyża, o której pisała w swoich dziennikach na prośbę Jezusa.

Mimo że po cichu liczyłam na więcej małżeńskich treści, z czystym sercem zaliczam tę pozycję do polecanych. Jest naprawdę ciekawa, bogata w duchowe treści, a do tego może stać się okazją do nowej świętej znajomości. 😉

To tyle w temacie nowości, co wcale nie oznacza, że wyczerpałam temat. Za moimi plecami czekają kolejne pozycje, w których być może znajdę perełki. Powiadomię Cię o nich na pewno. 🙂 Jeśli chcesz być na bieżąco, zachęcam do zapisania się do newslettera – wtedy z pewnością nic Cię nie ominie. A do tego dostaniesz szansę na pogłębienie relacji za pomocą „77 pytań, na które warto odpowiedzieć przed ślubem”.