Krótka historia u progu Sakramentu Miłości

Moje życie jest pełne różnorakich „przypadków”. Chwil, które potrafią odmienić całe życie, natchnień zmieniających bieg wydarzeń, spotkań zostających w pamięci na zawsze. Często od takich właśnie „zbiegów okoliczności” zaczynało się coś nowego, pięknego. Najbardziej zachwyca mnie w tym wszystkim fakt, że nie jestem zdana na ślepy los, ale na Opatrzność – zakochanego we mnie Boga, który ma najwspanialszy na świecie plan na moją przyszłość.

Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was – wyrocznia Pana – zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie. (Jr 29, 11)

Kilka miesięcy temu nic nie wskazywało na to, że powstanie ta strona. Nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi powiedział, że będę inspirowała (a przynajmniej starała się to robić) narzeczonych. Od początku nie byłam typową panną młodą. Bardziej niż bukiet ślubny interesowały mnie książki dla narzeczonych, wybór sali weselnej nie umywał się do znalezienia kościoła, a suknia ślubna nie cieszyła się w ogóle moją atencją, w przeciwieństwie do sposobów na duchową formację.

I właśnie od tego się zaczęło. Od pragnienia, by przeżyć ten czas – jedyny w życiu – zbliżając się do Boga i ukochanego mężczyzny. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od poszukiwania książek, które pomogłyby zrealizować mi mój cel. Znalazłam kilka ciekawych pozycji (z pewnością pojawią się w przyszłości na stronie), a nawet zeszyt dla narzeczonych (przygotowany przez duszpasterstwo rodzin diecezji bielsko-żywieckiej – dostępny tutaj). Jednak wciąż nie było to tak do końca to, czego naprawdę potrzebowałam.

Pomysł ze stworzeniem notesów dla narzeczonych chodził za mną od dawna. Po mojej głowie krążyły nawet konkretne zadania. Jednak mój perfekcjonizm skutecznie odwodził mnie od realizacji całego przedsięwzięcia. Czas mijał nieubłaganie, a ślub coraz bliżej wyłaniał się znad horyzontu. Zebrałam się w sobie i postanowiłam, że powstanie – notes na ostatnie 30 dni do ślubu. Chciałam, aby ten najbardziej napięty i zabiegany czas stał się też ostatecznym przygotowaniem do sakramentu małżeństwa.

Zanim złożysz ślub, przygotuj siebie (Syr 18, 23)

Tworząc notes, myślałam przede wszystkim o sobie i o moim narzeczonym – aby pomagał nam kierować wzrok na najważniejszy aspekt nadchodzącego dnia. Planowałam też niewielką dystrybucję wśród znajomych i znajomych znajomych. Potem zapragnęłam podzielić się nim z szerszą społecznością – na grupie urzekających kobiet na Facebooku. Coś mnie jednak tknęło (a może jednak Ktoś) 🙂 i spontanicznie założyłam konto na Instagramie uprogu_sakramentu.milosci. Chciałam, aby link do plików nie zginął w czeluściach internetu.

Z czasem pojawiły się pozytywne opinie, a ja z każdym dniem odkrywałam, że duchowa formacja narzeczonych ma SENS. Wielokrotnie potykałam się o swoje obawy i niechęć. Jednak Bóg wciąż na nowo dawał mi do zrozumienia, że mogę zdziałać wiele dobrego. Kulminacyjnym momentem okazały się rekolekcje, organizowane przez uBOGAcONE, na które wybrałam się na tydzień przed ślubem. Hasłem przewodnim było – jak bardzo pasujące – poWOŁANA. Właśnie w Szymanowie upewniłam się, że notesy to dopiero początek. Dzięki otwartemu sercu współlokatorki Ani oraz słowom bł. Marceliny Darowskiej, po które sięgnęłam w trakcie adoracji o czwartej nad ranem, jest ciąg dalszy.

Mam nadzieję, że będzie on owocny zarówno dla tych, którzy pragną odkrywać piękno sakramentu małżeństwa, jak i dla mnie samej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *